Roman Kura od pewnego czasu nie wypełniał odpowiednio swoich obowiązków, dlatego jego właściciel postanowił go ukarać. Kazał oblać go białą farbą, by całe stado wiedziało, że kogut jest nieudacznikiem i fleją.
Romanowi było to w sumie obojętne, bo był tylko kurą. Nieświadomy zbliżającej się zagłady, przechadzał się beztrosko po Twórczym Polu, obserwując działania okolicznych malarzy.
Czekał go jednak straszny los...
Postanowiono przeznaczyć go na rosół.
Rzeźnicki nóż był coraz bliżej...
I bliżej...
I jeszcze bliżej...
Dokładnie w ostatnim momencie, gdy Roman miał zostać pozbawiony piór, na ratunek nadciągnęła tajemnicza dama o imieniu Klaudyna.
Klaudyna nie chciała ujawniać swojego profilu, była bowiem brzydka jak noc. Bała się, że Roman jej nie pokocha.
Roman za to, pragnąc przypodobać się swojej Wybawicielce, udał się do pobliskiego studia tatuażu i trzasnął sobie łowickie wzory na całym kuprze, wydając wszystkie oszczędności z czasów Kurnika.
Zabrał tam również Klaudynę. Makijaż dodał jej urody i nie wyglądała już jak potwora. Roman pokochał ją prostą, ale szczerą miłością.
Klaudyna i Roman pobrali się więc i udali w sentymentalną podróż poślubną dookoła Szafy Grającej, by razem słuchać jazzu.
W wersji alternatywnej Roman kończy pod nożem, a jego resztki zjada Kot, ale na to spuśćmy zasłonę milczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz